Telefon od „pracownika banku”, informacja o rzekomej próbie wyłudzenia kredytu i polecenie pilnych działań w aplikacji bankowej – tak wyglądał scenariusz, który 23 września kosztował mieszkankę Mławy ponad 10 tysięcy złotych.
Jak działali oszuści
Kobieta odebrała telefon od osoby podającej się za pracownika banku. Rozmówca przekonywał, że ktoś posługuje się jej danymi, próbując zaciągnąć kredyt w aplikacji bankowej. Aby „zabezpieczyć” środki, poinstruował ją, jakie operacje ma wykonać.
Przekonana, że rozmawia z przedstawicielem banku, kobieta podała przestępcom kody szybkich płatności elektronicznych, a następnie przelała ponad 9 tysięcy złotych na wskazane, nieznane jej konto. Łączna strata przekroczyła 10 tysięcy złotych. Dopiero po wykonaniu przelewu zorientowała się, że padła ofiarą oszustwa. O zdarzeniu poinformowała bank i policję.
Jak nie dać się oszukać
Policja przypomina kilka podstawowych zasad, które mogą uchronić przed podobną stratą:
- Prawdziwy pracownik banku nigdy nie poprosi o kody autoryzacyjne ani nie poleci przelewu środków na „bezpieczne” konto.
- Oszuści żerują na emocjach – strachu, presji czasu i przekonaniu, że pieniądze są zagrożone. Liczą na to, że ofiara zadziała szybko, bez namysłu.
- Jeśli podczas rozmowy telefonicznej ktoś informuje o zagrożeniu środków na koncie – najlepiej się rozłączyć i samodzielnie skontaktować z bankiem lub udać się do placówki osobiście.
- Presja czasu to narzędzie przestępcy. Zawsze masz prawo przerwać rozmowę i zweryfikować informacje na własną rękę.
Chwila zastanowienia i spokój w takiej sytuacji mogą uchronić przed utratą oszczędności. Nie warto działać pod wpływem impulsu – zwłaszcza gdy ktoś naciska na natychmiastowy przelew.
Źródło: Policja Mława za podkom. Anna Pawłowska
